Witajcie!

Witajcie!
witajcie

Witajcie w nowym blogu i serwisie dla kobiet!

Serwis rusza już wkrótce! Ale żeby nie tracić czasu już na  początek ruszamy z małym blogiem .

Zapewne większość osób, która tutaj trafi pomyśli: “… znowu jakaś nowość, która nic za sobą nie niesie …”

Dlatego od razu odpowiemy na wątpliwości.

Ten blog startuje przed uruchomieniem oficjalnego serwisu www.miedzynamikobietami.pl. Serwis, który powstaje jest efektem kilku spotkań zaprzyjaźnionych kobiet, wśród których są psychoterapeutki, psycholożki , pedagodzy i doświadczone życiowo i zawodowo kobiety.

Z tego spotkania powstała idea stworzenia wortalu, w którym kobiety mogą bez stresu, bez oceniania, często anonimowo pogawędzić ot tak sobie … między nami kobietami … :) we własnym “babskim” gronie.

Będzie mogły drogie Panie opisać i wyrzucić z siebie czasami niewypowiedziane emocje, porozmawiać z fachowcami , złapać i przytulić dobre emocje , a może nawet komuś pomóc!

Organizujemy szczegółowy program warsztatów terapeutycznych, spotkań i szkoleń . Chcemy zaprosić Was do udziału w naszym wspólnym przedsięwzięciu.

Jeśli chcecie opisać swoje historie z życia, czy o coś zapytać  to  zapraszamy!

Część osób tworzących ten wortal to kobiety, które osiągnęły tzw. “sukces”.

Ale czym był ten sukces ??  Myślałyśmy, że pieniędzmi i stanowiskami. Wtedy nic wiecej nie było ważne….. ale

….kiedy przyszły problemy z partnerami, dziećmi i emocjami okazało się, że sukces można mierzyć inną miarą:

MIARĄ WŁASNEGO ROZWOJU,

MIARĄ WŁASNYCH EMOCJI,

MIARĄ WSPANIAŁEGO ZWIĄZKU,

MIARĄ MACIERZYŃSTWA.

Tylko zanim do tego doszłyśmy i stałyśmy się szczęśliwsze spędziłyśmy  długie godziny na rozmowach z psychoterapeutą … było warto :)

Teraz wiemy, że wszystko było w zasięgu ręki, że nikt nas nie “naprawił”, tylko odkryłyśmy niejako na nowo nasze pierwotne i  CUDOWNIE PRAWDZIWE EMOCJE.

Chcemy dzięki naszemu projektowi uświadamiać i pomagać. Czasami dojście do rozwiązania dobrego dla wszystkich jest bliżej niż myślicie. Nie warto tracić czasu. Nie warto wierzyć w to, że jest jak jest i … to jest dobre. Taka wiara  potrafi  podstępnie wzmacniać się nałogami, depresją, toksycznymi związkami … Może prowadzić do tragedii.

Świat nie jest dla nas kobiet łaskawy!

Wg danych Instytutu Psychiatrii i Neurologii od lat 90. liczba pacjentów psychoterapeutów i psychologów wzrosła o ok 20%. Co najbardziej niepokojące to fakt, że częściej są to kobiety niż mężczyźni  ,osoby w wieki 30-40lat, ludzie zamożni , wolnych zawodów i … menedżerowie firm!

Mamy nadzieję, że pomożecie tworzyć nasz serwis i że stanie się on również platformą pomocy, takim naszym babskim systemem “wczesnego ostrzegania” a nawet katharsis.

zapraszam do komentowania i do subskrybcji

newsletter_b1


Pani Swojego Życia :)


redakcja@miedzynamikobietami.pl

11 sie 2009. Autor: Pani Swojego Życia /admin | Brak komentarza »

Przemoc w rodzinie cz.1

Ofiary przemocy

Ofiarami przemocy w rodzinie są najczęściej kobiety (58%) oraz dzieci do lat 13 (24%). Natomiast sprawcami przemocy są głównie mężczyźni (96%), będący często pod wpływem alkoholu.

Jest kilka koncepcji psychologicznych wyjaśniających zjawisko przemocy i zachowanie ofiar.

SYNDROM WYUCZONEJ BEZRADNOŚCI

Próbując wyjaśnić bierność osób pozostających przez wiele lat w sytuacji prze­mocy, można odwołać się do teorii wyuczonej bezradności. Teoria ta została sformu­łowana przez amerykańskiego psychologa Martina Seligmana, który przez wiele lat pracował nad wyjaśnieniem mechanizmu powstawania bierności i rezygnacji. Poję­cie wyuczonej bezradności sformułował na bazie licznych eksperymentów, jakie prze­prowadził na zwierzętach. Uzy­skane wyniki [...], dały początek badaniom nad ludzką bezradnością i biernością.

Leonora Walker badała z kolei przez wiele lat zachowania kobiet doznających przemocy w rodzinie. Zauważyła, że na początku pojawiania się aktów przemocy, kobiety podejmowały różne działania mające wpłynąć na zmianę sytuacji („od prośby do groźby”). Dopiero, gdy kobiety nabierały przekonania o nieskuteczności swoich posunięć, rodziło się w nich poczucie bezradności.

Wyuczona bezradność jest poddaniem się, zaprzestaniem działania, które wy­nika z przekonania, że cokolwiek się zrobi, nie będzie to miało żadnego znaczenia, gdyż zawsze znajdzie się powód do zachowań agresywnych.

Wyuczona bezradność jest najczęstszym objawem u osób doznających prze­mocy. Bardzo często rozwija się na bazie życiowych doświadczeń. Walker, na pod­stawie wieloletnich badań, ustaliła listę czynników wysokiego ryzyka rozwoju wyuczonej bezradności, do których zaliczyła: Doświadczenia z dzieciństwa:

-    przemoc fizyczna;
-    napaść seksualna lub molestowanie;
-    sytuacje traumatyczne (śmierć lub rozwód rodziców, alkoholizm, choroba bli­skich itp.);
-    kłopoty w nauce;
-    problemy zdrowotne.

Doświadczenia wyniesione ze związków w życiu dorosłym:

-    przemoc (istotny jest czas trwania, rodzaj i częstość przemocy);
-    patologiczna zazdrość;
-    gwałt, przymuszanie do nieakceptowanych form współżycia;
-    groźby pozbawienia życia.

Nakładanie się na siebie niekorzystnych doświadczeń odgrywa istotną rolę w powstaniu i ujawnianiu się syndromu wyuczonej bezradności. Skutki wyuczonej bezradności, łagodzi stopniowe odzyskiwanie przez osobę doznającą przemocy kon­troli nad swoją osobą i swoim życiem.

Wyuczona bezradność prowadzi do wielu negatywnych skutków, które mogą przejawiać się w trzech sferach:

1. Deficyty poznawcze, które polegają na ogólnym przekonaniu, iż nie ma takich
sytuacji, w których możliwa jest zmiana, że w konkretnej sytuacji nic nie można zro­
bić i nikt nie jest w stanie pomóc;
2. Deficyty motywacyjne, które polegają na tym, że osoba zachowuje się bier­
nie, jest zrezygnowana, nie podejmuje żadnych działań, aby zmienić swoją sytuację;
3. Deficyty emocjonalne, które objawiają się stanami apatii, lęku, depresji, uczucia
zmęczenia, niekompetencji i wrogości.

ZJAWISKO „PRANIA MÓZGU”

Techniki „prania mózgu” znane były już za czasów Platona. Obecnie zjawisko to występuje w wielu dziedzinach życia społecznego: w polityce, w reklamie, w szkole­niach wojskowych, w działalności sekt religijnych, a także w życiu rodzinnym.

W naukach psychologicznych i socjologicznych, termin „pranie mózgu” pojawił się w latach pięćdziesiątych naszego stulecia.

Najczęściej rozumie się go jako:

1. Szereg zabiegów, które celowo są stosowane przez grupę (np. ośrodki kie­
rownicze państw, organizacje społeczne i wychowawcze, organizacje polityczne itp.)
lub jednostkę, by zmienić czyjeś przekonania, nastawienia, światopogląd (wymuszo­
na indoktrynacja);

2. Szereg zabiegów stosowanych w celu zmiany osobowości (uczuć, potrzeb,
postaw), aby osoba manipulowana działała zgodnie z oczekiwaniami manipulatora. [...]

Badania nad przemocą w rodzinie pozwoliły wyodrębnić najbardziej typowe za­chowania sprawców przemocy, stosujących technikę „prania mózgu” do których zalicza się: izolację, monopolizację uwagi, doprowadzenie do wyczerpania, wywoływanie lęku i depresji, naprzemienność kary i nagrody, demonstrowanie wszechmocy i wszechwładzy,  wymuszanie drobnych przysług.
[...]

Konsekwencje „prania mózgu”:

Degradacja własnego obrazu – zabiegi te powodują, że osoby doznające prze­mocy, zmniejszają swoją aktywność, wycofują się z działania i unikają podejmowania trudnych zadań. Uważają, że są głupie i mało zdolne. Łatwo ulegają sugestiom i manipulacjom. Zmieniają swoje poglądy, przyzwyczajenia, by dostosować się do życzeń sprawcy.

Przeżywanie silnego poczucia lęku i zagrożenia – ofiary mają duże poczucie winy, wstydu i lęku. Od sprawcy oczekują jedynie kary, ponieważ wiedzą, że są pełne

wad, a wszystko co robią jest niewłaściwe. Przeżywanie silnego poczucia winy kieru­je złość i agresywność w stronę własnej osoby, to z kolei powoduje, że sprawca może czuć się bezkarnie.

Wyzwalanie silnych stanów regresji – regresja jest mechanizmem obronnym, polegającym na nawrotach do zachowań i sposobów działania z wcześniejszych okre­sów życia. Stosowanie techniki „prania mózgu”, prowadzi do wielu regresywnych zmian w osobowości ofiar. Skutkiem tego jest ich bezradność, zanik krytycznego myślenia, powrót do myślenia życzeniowego, czasami zanik uczuć wyższych. Procesy „prania mózgu” powodują całkowite podporządkowanie, utratę poczucia własnej wartości i własnych przekonań oraz bezkrytyczne przyjmowanie rzeczywistości, wykreowanej przez sprawcę.

CYKL PRZEMOCY W RODZINIE

kobieta

Badania wykazały, że związki, w których kobiety doznają przemocy fizycznej ze strony swoichpartnerów, przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu.

ZESPÓŁ STRESU POURAZOWEGO

U osób, które przeżyły katastrofy, jak również u ofiar napadów gwałtów mogą występować objawy zaburzeń, a czasami poważne schorzenia psychiczne. W Mię­dzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 uwzględniono osobną kategorię schorzeń określanych jako pourazowe zaburzenie stresowe (post-traumatic stress disorder- PTSD). [...]

DLACZEGO KOBIETY NIE SZUKAJĄ POMOCY?

Warto zastanowić się, dlaczego osoby, w tym głównie kobiety, doznające prze­mocy w rodzinie, nie szukają pomocy. Odpowiedzi dotyczą wielu aspektów:

Nie, bo odczuwają lęk przed zemstą ze strony partnera.
Kobieta może być zastraszona przez partnera, który grozi jej śmiercią lub śmiercią jej dzieci, jeśli prawda o przemocy wyjdzie na jaw.

Nie, bo odczuwają wstyd i upokorzenie.
Kobieta może być przekonana, że przemoc dotyczy tylko jej osoby, inni zaś nie mają takich kłopotów.
Kobieta czuje się winna, może myśleć, że gdyby była lepsza, ataki agresji nie występowałyby.
Kobieta może myśleć, że nie zasługuje na żadną pomoc.
Kobieta ma przekonanie, że zasłużyła na swój los.

Nie, bo są zależne finansowo do partnera.
Kobieta jest uzależniona od partnera, który jest jedynym żywicielem rodziny.
Kobieta może być przekonana, że nie będzie w stanie sama utrzymywać dzieci.

Nie, bo posiadają błędne przekonania.
Kobieta wierzy, że w każdym małżeństwie istnieje przemoc.
Kobieta wierzy, że skutki przemocy są zbyt małe, by komukolwiek o tym mówić.
Kobieta ma nadzieję, że przemoc była incydentalna, a sam partner zmieni się na lepsze.
Kobieta uważa, że przemoc jest sprawą rodzinną i nie można liczyć na pomoc z zewnątrz.

Nie, bo utraciły wiarę w pomoc.
Kobieta mogła szukać pomocy, ale okazała się ona mało skuteczna. Nie, bo nie chcą złamać tradycji kulturowo-religijnych.
Kobieta chce utrzymać małżeństwo nawet za cenę cierpienia, ze względu na wartości religijne lub tradycje kulturowe.

Źródło: wybrane fragmenty Poradnika dla konsultantów “Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie” wydanego przez Istytut Psychologii Zdrowia, Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie “Niebieska Linia”.

www.niebieskalinia.pl

21 wrz 2009. Autor: Pani Swojego Życia /admin | Brak komentarza »

Gdy napięcie staje się nie do zniesienia

Gdy napięcie staje się nie do zniesienia

Współczesna cywilizacja nakłada na kobiety ogromną ilość zadań i zobowiązań. Żyjemy w ciągłym stresie i napięciu, a stąd prosta droga do niezdrowych zachowań, by sobie z nim poradzić.


Gdy dziewczyna ma lat dwadzieścia, dwadzieścia parę, wydaje się jej, że świat stoi przed nią otworem. Przeważnie ma w głowie ułożony plan działania. W zależności od preferencji, na pierwszym miejscu może być wyjście za mąż i założenie rodziny, ukończenie studiów i rozpoczęcie kariery, dobrze płatna praca i bezpieczeństwo materialne lub realizacja jakiejś idei, w którą wierzy. Jak to się dzieje, że po kilkunastu latach tak wiele z nas odczuwa rozczarowanie, frustrację?

We współczesnym świecie kreuje się model kobiety, która jest świetnym pracownikiem, doskonałą matką i żoną, oraz jest zadbana, wysportowana, ma swoje zainteresowania, rozwija się – a to wszystko przy 24 godzinach na dobę, niestety. Gdyby tak przeanalizować każde z tych zadań osobno, to żeby wykonać je perfekcyjnie – a przecież perfekcjonistkami jesteśmy, oj tak – należało by poświęcić się tylko jemu. Większość z nas próbuje łączyć życie rodzinne z satysfakcją zawodową. Jesteśmy zmęczone, niedospane, niezadowolone z siebie. Niektóre Panie decydują się na jedno lub drugie, a wówczas często mają poczucie deficytu i… niezadowolenia z siebie. Stąd tylko krok do popadnięcia w poważne tarapaty. Dokręcamy sobie śruby, nie pozwalamy sobie na słabość po to, by być lepszą, wydajniejszą, atrakcyjniejszą…  Pojawia się napięcie, które coraz trudniej nam zredukować w zdrowy sposób.

Z powodu braku czasu rezygnujemy z tego, co wydaje nam się mniej palącą potrzebą – na przykład ze swojego hobby, z wakacji, ze sportu, który uprawiałyśmy regularnie, ze spotkań z przyjaciółkami. Bo nie ma na to czasu. Co nam pozostaje? Praca, obowiązki, poczucie, że ciągle ktoś czegoś od nas chce, że ciągle są jakieś zaległości, a nie daj Boże jeszcze wrażenie, że wychodzi nam to gorzej niż innym.

Ewa pochodzi z dobrej rodziny. Matka nigdy nie miała wielkich ambicji zawodowych, była za to w stu procentach do dyspozycji swoich dzieci i męża. Prawdziwa gospodyni domowa. Ewa wprawdzie skończyła studia i ma dobrze prosperującą firmę, jednak ciągle słyszy komentarze, że a to okna nie tak umyte, a to za mało czasu poświęca dzieciom. Bardzo rzadko słyszy je od swojej matki, a często sama je sobie powtarza, bo zdaje sobie sprawę, że jako pani domu nie sprawdza się tak dobrze, jakby można było. Po przyjściu z pracy rzuca więc pospiesznie torebkę, coś tam robi, chaotycznie, bo nie bardzo wiadomo, w co ręce włożyć – obiad, pranie, lekcje… i tak przychodzi wieczór, moment relaksu, gdy dzieci już w łóżkach. Sięga po lampkę wina, włącza dvd. Tak, prawdziwy relaks. Wzdycha ciężko: „Gosia to ma dobrze” – mieszka z mamą, więc wraca z pracy i ma wszystko zrobione. Dzieci oprane, nakarmione, żyć nie umierać.”

Tymczasem Gosia już w łóżku. Pracuje w tej samej firmie co Ewa, jednak woli kłaść się wcześniej niż wysłuchiwać narzekań i lamentów swojej matki, która tylko czeka aż dzieci pójdą spać, żeby wylać na córkę swoje żale. A to że wątroba, a to że ona taka stara, a nie może sobie odpocząć. Najbardziej Gosia nie lubi, gdy matka uderza w swoją żałosną nutę, mówiąc „Ja przecież nawet umrzeć spokojnie nie mogę, bo jak ty sobie beze mnie dziecko poradzisz?” Po kilku latach walki i ciągłych kłótni Gosia przestała już reagować. Przestała się nawet starać. Wie, że cokolwiek nie zrobi i tak będzie źle, niedokładnie, i tak matka ją poprawi. Najgorzej, jak krytykuje ją przy dzieciach. Jak mówi, że nawet chłopa nie potrafiła przy sobie utrzymać. To, że pił i bił odeszło jakoś w niepamięć, liczy się dla matki to, że dzieci nie mają ojca i że to niby jej, Gosi wina. Więc kładzie się spać praktycznie zaraz po dzieciach, tłumacząc się zmęczeniem po pracy. Tak, tylko tam, w biurze, czuje, że coś znaczy, choć panicznie boi się swojej szefowej Marty, która jest wymagająca i nie pozwala na najmniejszy błąd. No tak, ona może być świetnym pracownikiem – singielka: bez dzieci, bez rodziny, jak chce faceta, to pewnie ma ale bez zobowiązań. Gosia nie chce nawet myśleć o tym, czego w swoim życiu żałuje. Po prostu zasypia i aby do rana.

Marta kończy ostatni rozdział romansu. Wyciera oczy chusteczką i gasi światło. Czuje, że głowa zaraz jej pęknie. No tak, najpierw dziesięć godzin przed monitorem, teraz książka. Podnosi się. Kręgosłup też już powoli odmawia posłuszeństwa. Bierze tabletki i wchodzi do łazienki. Ciepła kąpiel przy świecach – tak, właśnie to jest jej potrzebne. Relaks… Wtedy wyobraża sobie, że do łazienki wchodzi on… nie, stop. Otwiera oczy. Bierze szybki prysznic. Już nieraz obiecywała sobie, że żadnych fantazji, bo to się tylko źle kończy. Jest sama, jest jej z tym dobrze, żadnych facetów, bo oni są przecież tacy, tacy… wulgarni. Ten ich język, a jak siedzą. Okropność. No i kobiety przy nich głupieją – zaczynają przewracać oczami i robią z siebie ostatnie idiotki. I wszystko po to, żeby mieć komu prać i obiadki pod nos podsuwać. Swoją drogą znowu musiała dziś zostać dłużej. Wszystko przez to, że firma zatrudnia bez głowy. Przychodzi młoda dziewczyna, dostaje etat i ani się nikt nie obejrzy, już jest na macierzyńskim. W głowie Marta układa sobie listę spraw, którymi musi się zająć już, z samego rana, bo inaczej przecież wszystko się zawali. Jeszcze tylko tabletka na sen, bo przecież ona przez te sprawy w firmie to już po nocach nie śpi. Jeszcze próbuje przypomnieć sobie, czy na pewno oddała ten raport w całości, w głowie liczy strony i tak zasypia.

Takie historie można mnożyć. Każda z nas mogłaby napisać swoją. Może mąż nie pił, mieszkamy razem z teściami. Może jestem singielką ale na brak facetów narzekać nie mogę. Prawda, mam cały dom na głowie, za to praca nie taka ciężka. Niezależnie od sytuacji, można zadbać o siebie i własne samopoczucie. Można też – powodu deficytów emocjonalnych, braku wsparcia, przemęczenia lub nadmiernego stresu, zacząć szukać drogi „na skróty” – czyli sposobów na redukcję napięcia w niezdrowy, często nałogowy sposób. Gdy sytuacja powtarza się dzień po dniu, a nasze pomysły coraz bardziej ograniczają się do tego jednego, sprawdzonego – zaczynają się kłopoty.

To był błąd, który popełniły wszystkie trzy panie ten sam błąd. I każda z nich potencjalnie mogłaby popaść w kłopoty. Ewa – może być na prostej drodze do utraty kontroli nad piciem. Jeśli lampka wina stanie się codzienną przyjemnością, a z czasem z jednej lampki zrobią się dwie, trzy, butelka… alkoholizm gwarantowany. Wiadomo, że ze względu na naszą fizjologię, jesteśmy bardziej podatne na uzależnienie od alkoholu. Nieraz wystarczy kilka miesięcy, żeby popaść w nałóg – a wyjść z niego też wielokrotnie kobietom bywa trudniej.

Gosia ma wiele objawów depresji. Nadmierna senność, niechęć do wykazania inicjatywy, brak kontaktów towarzyskich i zawężenie perspektywy do nadmiernie kontrolującej matki – z czasem może okazać się, że coraz ciężej jej w ogóle zmobilizować się do działania.  Że najprostsze czynności sprawiają trudność, a jej lęk  – przed matką, szefową, całym światem – spowoduje, że zamieni się w embrion, który ciężko będzie wydobyć z łóżka, by mógł zrealizować podstawowe potrzeby fizjologiczne.

Marta? Zrezygnowała z relaksującej kąpieli i erotycznych fantazji na rzecz kolejnej tabletki. Jeśli dalej poszłaby w tą stronę, mogłaby pewnego dnia nie móc normalnie funkcjonować bez kolejnej dawki chemii. Bo jak tu od samego rana pobudzić się do intensywnej pracy, skoro wieczorem było kilka tabletek nasennych, przeciwbólowych. Są też proszki na obudzenie, na poprawę nastroju. Plus brak kontroli – bo przecież mieszka sama. Osobom samotnym często dłużej udaje się ukrywać takie problemy jak lekomania właśnie, ale też bulimia (tak, tak, u dorosłych kobiet jest to też spory problem), samookaleczenia oraz alkoholizm. Nie ma obok nich osoby, która odczuwałaby skutki nałogowych zachowań, nie ma kogoś, kto zauważyłby, że coś jest nie tak.

Ryzyko jednak dotyczy w podobnym stopniu każdej z nas. Dlatego warto w porę zadbać, by w naszym życiu znalazł się czas i miejsce na nasze własne zdrowie – relaks, odprężenie, hobby. Inaczej pewnego dnia może się okazać, że ze swoim problemem nie jesteśmy już w stanie poradzić sobie same. To zresztą też nie jest koniec świata, bo od czego są specjaliści. Jednak warto zadbać o siebie, by nie musieć konfrontować się z takimi stratami, jak utrata sensu życia, rodziny, pracy, próby samobójcze. Czasem niewielka korekta każdego dnia może wystarczyć, by odzyskać satysfakcję i poczucie zadowolenia z siebie. Czego Wam i sobie życzę.

Katarzyna Krajewska

www.miedzynamikobietami.pl

21 wrz 2009. Autor: Pani Swojego Życia /admin | Brak komentarza »

Redaktorzy

Redaktorzy
redaktorzy

Poszukujemy chętnych  osób do współtworzenia treści  nowego edukacyjnego  wortalu psychoterapeutycznego dla kobiet.

Naszym celem jest  inspiracja kobiet do spojrzenia na swoje wnętrze, emocje i umiejętności osobiste. Wortal z założenia będzie miejscem spotkań w sieci dla dojrzałych kobiet , czytelnią  i poradnikiem edukacyjnym.

Opis przedsięwzięcia znajduje się na stronie głównej tutaj

Jeśli się jesteś zainteresowany/zainteresowana/ i zgadzasz się z polityką prywatności i opisanymi zasadami wyślij do nas na adres mailowy swoje dane i najważniejsze:

przykładowy artykuł ( nie mniej niż 1500 znaków)

Tematyka  -Artykuł skierowany do kobiet!!

  • asertywność
  • miękkie kompetencje
  • miłość i przyjaźń
  • rozwój duchowy
  • macierzyństwo i dzieci
  • związki
  • uzależnienia i terapia
  • psychologia ogólnie
  • pedagogika ogólnie
  • zagadnienia psychoterapii

Ważne ;

Artykuły nie mogą być o charakterze reklamowym

Przesłane materiały muszą zawierać wartość merytoryczną

Artykuł musi być podpisany z imienia i nazwiska oraz klauzulą:

“zgadzam się na opublikowanie artykułu w serwisie www.miedzynamikobietami.pl i www.blog.miedzynamikobietami.pl”

powodzenia i czekamy

Redakcja



6 wrz 2004. Autor: Pani Swojego Życia /admin | Brak komentarza »